Zmiana adresu bloga
Przy drobnej pomocy kolegi Thorana blog został przeniesiony na nowy serwer : http://69moles.yggdrasil.pl/
Zapraszam.
O nieudolnej próbie wyłudzenia pięniędzy czyli o Miriale i Intrum Justita.
Intrum Justita to szwedzka firma windykacyjna, która jak się okazuje stosuje ciekawe metody do wyłudzania pieniędzy od biednych i nieświadomych ludzi (czyli np. od nas ;) ). Jakieś dwa tygodnie temu, Magda dostała pismo z firmy Intrum z nagłówkiem „Szansa na spłatę zadłużenia”. Po pierwsze – nigdy Magda długów nie miała, po drugie – jaka „szansa”? Czy tak pisma tytułuje poważna firma? Przeczytałyśmy list. Okazało się, że Magda NIBY cztery lata temu, w 2005 roku, zamówiła bielizne od firmy Deagostini Atlas o łącznej kwocie 94zł bodajże i tej kwoty nie zapłaciła. Po ponownym przeczytaniu pisma okazało się, że podpis pani kierowniczki jest skserowany, a tego także się w takich pismach nie robi. Wszystko to wydało nam się podejrzane.
Dzień kota – WTF?!
Być może okażę się wielką ignorantką, aczkolwiek od kiedy na tym świecie istnieje coś co nazywa się ‘dzień kota’? Słyszałam już o różnych dziwactwach, o dniu wegetarianizmu, dniu ryby, dniu górnika, zakochanych, ojca, matki, dziecka, nauczyciela i inne głupoty, ale pierwszy raz słyszę o dniu kota. Wszelkie portale atakują mnie rozkazami typu „pogłaszcz kota! „, „przytul kota!”, „powiedz kotu : kocham cię” – no ja was proszę.
Czytając te wszystkie artykuły na temat kotów, zaczęłam się zastanawiać co miał w głowie ktoś kto to swięto ogłosił. Doszłam do wniosku, że musiał być to jakiś alkoholik, który szukał pretekstu aby się napić i dlatego wymyślił takie święto jak : Dzień Administratora, Dzień Geografa, Dzień Ręcznika (?!).
Nie jestem przeciwniczką kotów, wręcz przeciwnie, jednak nie rozumiem dlaczego niby miałabym swojego kota (gdbym go miała oczywiście ) głaskać akurat w ten dzień a nie w inny, dlaczego o swojego kota mam dbać tylko 17 lutego?
(więcej…)
O wordpressie i blogu słów kilka…
Rzeczą wiadoma jest fakt, że jeśli zakłada się bloga, trzeba go trochę udoskonalić. A to skasować fabryczne linki i dodać kilka swoich, a to skrobnąć coś o sobie i inne szmery bajery. Jednak jak zobaczyłam możliwości wordpressa, złapałam się za głowę. Możliwości nie są problemem, problemem jest fakt, że nie potrafię z tych możliwości do końca skorzystać :)
Mój kilkuletni staż internetowy ograniczał się tylko do portali społecznościowych, stron informacyjnych, pomocy szkolnych i sprawdzeniu skrzynki emailowej, sprawił, że zaczęłam myśleć, że wszystko jest proste. Kiedy przeczytałam notkę dotyczącej wordpressu na itporadach moje myślenie radykalnie się zmieniło. Ja tu dodałam linki, napisałam coś o nas i byłam zadowolona, a tu proszę, rameczki, instalacja, własny hosting, wszystko pięknie, ale póki co to wszystko czarna magia. I pomyśleć, że w gimnazjum taka byłam zadowolona jak potrafiłam zrobić stronę w HTML-u z muzyczką w tle :)
(więcej…)




zostaw komentarz