O wordpressie i blogu słów kilka…
Rzeczą wiadoma jest fakt, że jeśli zakłada się bloga, trzeba go trochę udoskonalić. A to skasować fabryczne linki i dodać kilka swoich, a to skrobnąć coś o sobie i inne szmery bajery. Jednak jak zobaczyłam możliwości wordpressa, złapałam się za głowę. Możliwości nie są problemem, problemem jest fakt, że nie potrafię z tych możliwości do końca skorzystać :)
Mój kilkuletni staż internetowy ograniczał się tylko do portali społecznościowych, stron informacyjnych, pomocy szkolnych i sprawdzeniu skrzynki emailowej, sprawił, że zaczęłam myśleć, że wszystko jest proste. Kiedy przeczytałam notkę dotyczącej wordpressu na itporadach moje myślenie radykalnie się zmieniło. Ja tu dodałam linki, napisałam coś o nas i byłam zadowolona, a tu proszę, rameczki, instalacja, własny hosting, wszystko pięknie, ale póki co to wszystko czarna magia. I pomyśleć, że w gimnazjum taka byłam zadowolona jak potrafiłam zrobić stronę w HTML-u z muzyczką w tle :)
WordPress trudną platformą nie jest, zwłaszcza do podstawowych funkcji. Napisać notkę, dodać zdjęcie, zobaczyć statystyki – jest bardzo łatwo. Mam tylko nadzieję, że w miarę mojego stażu na wordpressie powiększy się moja wiedza, jednocześnie (jeśli tak się stanie, a znając mój słomiany zapał…) blog całkowicie się zmieni (tyle, że nie pod względem treści).
No i przyznam szczerze, że motywy dostępne na wp są piękne :) estetyczne, eleganckie, aż się oko raduje. A jak wiedzą wszyscy : liczy się pierwsze wrażenie.
Powodzenia ;)
ta strona z muzyczką zapewne grała jedynie pod IE ;)
swoją drogą każdy jest webmasterem – przynajmniej za takowego się uważa wspominając lekcje informatyki. Jednak każdy taki tkwi w błędzie, bo zabawy w strony nie uczy się w szkołach :)
Owszem szuman, tylko pod IE, ale to przecież drobny szczegół ;)
Osobiście wychodzę z przekonania, że lekcje informatyki w ogóle nie przygotowują młodzieży do korzystania z Internetu. Kiedy jeszcze miałam informatykę, zazwyczaj graliśmy w Ice Tower, bądź przeglądaliśmy portale typu interia, bez zainstalowanego antywirusa i z Jedyną Słuszną Przeglądarką – IE ;)
no właśnie :) mnie się z kolei przypomniało, jak dostaliśmy pracownię tzw. “ministerialną”, tj, nowe, mocne kompy z LCD i z Linuxem na pokładzie. Nauczyciele zamiast uczyć tego Linuxa (Aurox to był) tłukli zwięzłą teorię wspomagając się rzutnikiem, a gdy przyszło do zajęc prktycznych, to te odbywały się pod znakiem narzekania na Linuksa i na brak funduszy na licencje dla Windows. I tak naprawdę niczego nie nauczyli, a w oczach większości Linux był czymś innym niż Windows – ale nie wiadomo, dlaczego :)